Wpatrywała się pusto w ściany komnaty.Po raz kolejny skute lodem.Łzy spływały jej po policzkach, dopóki nie zamarzły.Krople na twarzy tworzyły siatkę, przypominającą perły.Oddech był dziwnie spokojny, ale ciężki.Powietrze w płucach odbijało się echem.Oczy były teraz tylko szklanymi kulkami, wbitymi w czarne oczodoły.Spierzchnięte usta drżały, co jakiś czas układając się w dziwny grymas.Korona na głowie ciążyła jak nigdy dotąd.Tron był w każdym calu pokryty szronem.Wszystko komponowało się w lodowy krajobraz.Niepożądany lodowy krajobraz.W komnacie rozległo się ciche stukanie.
-Wejść -rzuciła sucho.Automatycznie uniosła lekko kąciki ust, i wierzchem dłoni starła łzy.
We wrotach komnaty stanął Einar.Dwudziestopięcio-letni mężczyzna, brązowooki, z ciemno- brązową czupryną.Mimo zmęczenia malującego się na twarzy nadal był przystojny.Na dodatek zawsze te same ubrania.Czarny, skórzany płaszcz z podszewką z króliczej sierści, wełniane spodnie do jazdy konnej zabarwione na mahoń oraz wytrzymałe kozaki ocieplane futrem...sama nie pamiętała już czego.Mimo licznych poddanych, Einar był jej jedynym prawdziwym oparciem w królestwie.
-Co cię tu sprowadza? -rzekła załamującym się.Dobrze wiedziała, dlaczego tu jest.
-Królowo...
-Einar, mów mi po imieniu.To rozkaz.
-Więc...Cathrine.Dobrze wiesz, co się stało.Jako obecna królowa zostałaś o tym poinformowana jako pierwsza.Niefortunnie zdarzyło się to podczas nieobecności twoich rodziców. -zaczął- Nie udało nam się dogonić zabójców.Podejrzewamy o to plamię z Ziem Zachodnich.Nie jesteśmy pewni dokładnie dlaczego to zrobili.
-Dziękuję za to, że przyszedłeś.Podejdź tu. -połykała łzy, starając się nie wybuchnąć płaczem.
Einar o mało co nie wywrócił się na lodowej posadzce.Gdy stał z nią niemalże twarzą w twarz, rzuciła mu się na szyję.Łzy rzęsiście pociekły po policzkach.Całe ciało drżało, nie mogąc się uspokoić.Nie chciała się z nim rozstawać już nigdy więcej.Znajdowała ciepło i współczucie w jego ramionach.Kochała go, wiedząc, że i tak za niego nie może wyjść.I on o tym wiedział.
-Do tego znów lód wyszedł spod kontroli -na chwilę się od siebie oderwali.
Kucnęła na ziemi, on zrobił to samo.Była szczerze załamana.Przytulił ją po raz kolejny.Zwiadowca ze Snoberg nigdy nie wyjdzie za księżniczkę.
-Nie przejmuj się...Cath.Uda ci się go kiedyś w pełni opanować.Obiecuję ci to.Będziesz najlepszą królową i władczynią lodu w całym kraju.Co ja mówię, na całym świecie.
Brązowe oczy uśmiechały się pocieszająco.Mężczyzna oparł się plecami o tron, a księżniczka położyła się obok niego.Rozmawiali jeszcze chwilę, ale znużył ją sen.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz