Nie chciał jej mówić o tym, że stracili w górach jednego człowieka.Nie chciał jej mówić o tym, że jej wierzchowiec ucierpiał.Nie chciał jej mówić o tym, że być może nigdy nie opanuje żywiołu.Nie chciał jej mówić o tym, że nigdy nie będą razem.Jej śliczne, niebieskie oczy, jej słodkie różowe usta, jej piękne blond włosy...To wszystko mu zabraniało.Teraz to boskie stworzenie spało u jego boku.Jest zimno w komnacie, ale nie takie mrozy musiał przetrzymać.Rozległo się ostrożne pukanie.Wrota się rozwarły, a zza nich wyłoniła się staruszka.
-Przyszłam sprawdzić jak się miewa księżniczka -rzekła chrypiącym szeptem- Zbudź ją, Einarze.Niech położy się w swojej sypialni.
-Zaniosę ją.Wiem gdzie jest jej pokój. -popatrzył na kobietę.
Ta lekko zmarszczyła czoło, popatrzyła się niepewnie, ale ostatecznie kiwnęła głową.
Komnata księżniczki mieściła się w Wysokiej Wieży.Szczęściem Cathrine była lekka jak piórko, więc wnoszenie jej nie sprawiało problemu.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz